Inwestowanie w ropę

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Jak inwestować w ropę naftową?

73% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Powinieneś rozważyć, czy rozumiesz, jak działają CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Niegdyś rynek ropy naftowej był zarezerwowany dla potentatów naftowych i przedsiębiorstw przez nich kontrolowanych. Któż z nas nie słyszał o Johnie D. Rockefellerze i jego Standard Oil, czy późniejszej wszechwładzy kartelu naftowego OPEC (o którym więcej możesz przeczytać w tym artykule), a także o potężnych, kontrolowanych również przez rządy spółkach naftowych – Statoil, Rosnieft, Saudi Aramco i innych koncernach – Exxon Mobil, Chevron, Eni, BP, Royal Dutch Shell. To byli i wciąż są najwięksi gracze na rynku czarnego złota (nie licząc Rockefellerów, którzy ewakuowali się z tego rynku i ich Standard Oil, które zostało podzielone na mniejsze spółki, wśród których jest również Exxon i Chevron).

Na tym „czarnym” biznesie fortunę zbudował niejeden kraj – Arabia Saudyjska, Rosja, Chiny, USA i Kanada (choć te trzy ostatnie kraje są mocno zdywersyfikowane), Zjednoczone Emiraty Arabskie, Iran i Irak (jednak ich rozwój został zahamowany z różnych geopolitycznych względów), Brazylia, Meksyk, Kuwejt, czy w ostatnim czasie Azerbejdżan i wiele innych. Funkcjonowanie tak potężnych graczy nie oznacza jednak, że na zmianach cen ropy naftowej nie mogą zarabiać także inwestorzy indywidualni. Oczywiście nie zarobią oni na sprzedaży ropy naftowej, ponieważ nie maja do niej dostępu, ale mogą zarabiać spekulując na tym rynku za pomocą różnego rodzaju instrumentów finansowych.

Praktycznie nie jest możliwe bezpośrednie inwestowanie w fizyczną ropę naftową, tak jak choćby w przypadku złota czy srebra, bowiem ropa naftowa jest zbyt tania w stosunku do swojej objętości – nie ma, krótko mówiąc, gdzie jej trzymać. Ceny ropy naftowej w szczytowym momencie osiągały wartość 160 dolarów za baryłkę, czyli mniej więcej dolara za litr paliwa. To oznacza, że w przypadku wzrostu cen paliwa (na historycznym szczycie) o 10% zarobić można było 10 centów za każdy posiadany litr paliwa, czyli w przypadku 1000 litrów, które zajęłyby w beczkach niewielki pokój, zysk wyniósłby 100 dolarów (abstrahując nawet od kosztów transakcyjnych, transportu i możliwości kupna i sprzedaży fizycznej ropy w hurcie w tak małych ilościach). To pokazuje, że inwestowanie w fizyczną ropę naftową z punktu widzenia inwestora indywidualnego jest niemożliwe, a nawet jeśli jakimś sposobem możliwe byłoby, to i tak inwestycja taka byłaby zupełnie nieopłacalna.

W rozważaniach pozostaniemy więc przy instrumentach finansowych związanych z ropą naftową – z pomocą przychodzą tu certyfikaty FIZ, jednostki uczestnictwa FI, ETF-y, futures’y, opcje, czy kontrakty CFD. Najpierw jednak omówimy rodzaje ropy naftowej.

Podział i rodzaje ropy naftowej

Podstawowy podział ropy naftowej to podział ze względu na ciężar. Wyróżnia się ropę lekką (poniżej 825 kg/m³), średnią (od 825 kg/m³ do 875 kg/m³)oraz ciężką (powyżej 875 kg/m³). Ze względu na skład chemiczny wyróżniana jest ropa parafinowa, naftenowa, parafinowo – naftenowa, aromatyczna, parafinowo – naftenowo – aromatyczna oraz parafinowo – aromatyczna. Oprócz tego ropę naftową dzieli się na niskosiarkową (tak zwaną słodką) o zawartości siarki poniżej pół procenta oraz wysokosiarkową (tak zwaną kwaśną) o zawartości siarki powyżej pół procenta.

Ze względu na zawartość parafiny wyróżnia się ropę niskoparafinową, parafinową i wysokoparafinową. Pierwsza nich krzepnie w temperaturze poniżej -16 stopni Celsjusza, druga krzepnie w temperaturze od -15 do +20 stopni Celsjusza, a trzecia krzepnie w temperaturze powyżej +20 stopni Celsjusza. Ostatnim podziałem jest podział ze względu na zawartość żywic: małożywiczna (zawartość żywic poniżej 17%), żywiczna (zawartość żywic od 18% do 35%) oraz wysokożywiczna (zawartość żywic powyżej 35%).

Na świecie wydobywa się setki gatunków ropy naftowej o najróżniejszych właściwościach, jednak cztery z nich są zdecydowanie najpopularniejsze na rynkach finansowych: WTI (West Texas Intermediate, znana również jako Texas Light Sweet), Brent, Ural (inaczej REBCO – Russian Export Blend Crude Oil) oraz ORB (OPEC Reference Basket).

WTI to ropa o gęstości około 827 kg/m³ i zawartości siarki na poziomie 0,24% – jest to ropa bardzo wysokiej jakości, z której uzyskuje się największą ilość benzyn i oleju napędowego. Brent to mieszanka ropy z 15 pól naftowych położonych na dnie Morza Północnego, jej gęstość oscyluje wokół 835 kg/m³, a zawartość siarki to 0,37%. Ural to ropa, która pompowana jest do polskich rafinerii z rosyjskich gazociągów, ciągnących się od zachodniej Syberii do Uralu. Jest to ropa niższej jakości – jej gęstość to nawet 865 kg/m³, zawartość siarki 1,8%, 6% parafin i pół procenta wody i zanieczyszczeń.

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

ORB wyznacza z kolei średnią ważoną cen ropy sprzedawanej przez członków OPEC – w jego skład wchodzi algierska Saharan Blend, irańska Iran heavy, indonezyjska ropa Minas, iracka Basra light, kuwejcka Kuwait Export, libijska Es Sider, wenezuelska BCF 17, Murban ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, saudyjska Arab Light, katarska Qatar Marine oraz nigeryjska Bonny light.

Inwestor radzi:

Notowania ropy naftowej podlegają w ostatnim czasie niezwykle dużym wahaniom, stwarzając znakomite okazje inwestycyjne dla wprawionych spekulantów. Sprawdź swoje przewidywania co do rozwoju sytuacji rynkowej na rachunku demo. Dowiesz się, czy miałeś rację oraz obliczysz swój potencjalny zysk.

ETF-y na ropę naftową

Jednym z najpopularniejszych sposobów na długoterminowe inwestowanie w ropę naftową za pomocą instrumentów finansowych jest kupno jednostek funduszy ETF (Exchange Traded Fund, o których więcej możesz przeczytać tutaj), których wartość śledzi notowania poszczególnych rodzajów ropy naftowej.

Bardzo dużą zaletą inwestowania w ETF-y z ekspozycją na rynek ropy naftowej jest praktycznie nieograniczona płynność, ponieważ są one notowane na największych parkietach świata. Oprócz tego, inwestując w ETF-y możemy skorzystać z dźwigni finansowej, co pozwala na zdecydowanie mniejsze zaangażowanie kapitałowe.

Największym minusem ETF-ów jest możliwość zarabiania jedynie na wzrostach (chyba, że będziemy zmieniać swoją pozycję ze zwykłych ETF-ów na odwrócone ETF-y, to jednak będzie wymagać większego zaangażowania). Niestety instrumenty ETF na ropę naftową nie są dostępne na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (na warszawskiej GPW znajdziemy jedynie ETF’y dostarczane przez luksemburskiego Lyxor’a na WIG 20, DAX oraz S&P 500). Można jednak skorzystać z tego, co oferują rynki zagraniczne, wykorzystując pośrednictwo polskich domów maklerskich – ciekawą ofertą pochwalić się może Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A., w którym otrzymamy dostęp do jednego z największych rynków ETF-ów na świecie – NYSE Arca.

Kontrakty terminowe i opcje na ropę naftową

Poza jednostkami funduszy ETF w handlu ropą naftową można także wykorzystać kontrakty terminowe oraz opcje na czarne złoto. Niestety jest to kolejny instrument, którego nie znajdziemy na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, choćbyśmy bardzo chcieli je znaleźć. Na szczęście giełda to nie tylko Warszawa (aż chciałoby się rzec, że przede wszystkim nie Warszawa), a opcje oraz kontrakty futures na ropę naftową można nabyć na innych giełdach, również za pośrednictwem polskich domów maklerskich.

Fundusze inwestycyjne z ekspozycją na ropę naftową

W ropę naftową (lub ewentualnie w ropę naftową i gaz ziemny) inwestować można za pomocą certyfikatów uczestnictwa w Funduszach Inwestycyjnych Zamkniętych (czyli FIZ) inwestujących w czarne złoto. Aby kupić certyfikaty na ropę trzeba rozejrzeć się za nimi w ofercie Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych działających na polskim rynku, ale można je kupić wyłącznie za pośrednictwem giełdy. Należy jednak pamiętać, że inwestycje w FIZ-y obarczone są nieporównywalnie wyższą opłatą za zarządzanie niż inwestycje w ETF-y, a ponadto stawiają one przed inwestorem o wiele wyższe wymogi kapitałowe.

Kontrakty CFD na ropę naftową

Jeszcze jednym sposobem inwestowania w ropę naftową są niezwykle popularne i wyjątkowo łatwe w użyciu kontrakty CFD (Contract for Difference, o których więcej możesz przeczytać w artykule poświęconym CFD), których wartością bazową jest ropa naftowa (zwykle WTI lub Brent). Instrumenty te oferuje praktycznie każdy broker Forex . Najprawdopodobniej jest to najłatwiejsza, najszybsza i jedna z najtańszych pod względem prowizji i spreadów form spekulacji na ropie naftowej.

Zaletą takiego rozwiązania są również bardzo niewielkie wymogi kapitałowe, bowiem kontrakty CFD są wysoko lewarowane (na polskim rynku nawet 1:33). W kontrakty CFD na czarne złoto można inwestować z taką samą łatwością jak w waluty, kontrakty na akcje, czy metale szlachetne. Warto jednak mieć na uwadze, że koszty inwestycji (prowizje, spready), wysokość dźwigni finansowej oraz płynność realizacji zleceń są znacznie zróżnicowane, a w związku z tym przed rozpoczęciem inwestycji należy przeanalizować oferty poszczególnych pośredników pod kątem kontraktów na ropę naftową.

Przyszłość ropy naftowej

W mojej (bardzo subiektywnej opinii), inwestowanie długoterminowe w ropę naftową to, mówiąc kolokwialnie, strzał w kolano. Ropa naftowa jest świetnym instrumentem do czystej spekulacji w krótkim czy średnim terminie, ale z pewnością nie do wieloletniego lokowania swojego kapitału.

Rozwój rynku odnawialnych źródeł energii, coraz wyżej podkręcane normy ekologiczne i coraz to wyższe progi dotyczące emisji spalin, gazów cieplarnianych (i wszystkiego innego, co podgrzewa atmosferę i czym oddychamy w większych miastach), a także postęp na rynku samochodów elektrycznych i (w mojej opinii) zbliżająca się wielkimi krokami nowa elektryczna rewolucja to worek gwoździ do trumny ropy naftowej.

Jeszcze dekadę, dwie dekady temu ludzie martwili się, że ropa się skończy i będzie problem, a teraz okazuje się, że ropa wcale się nie kończy, ale jej czas jak najbardziej. Choć 80–procentowy zjazd notowań ropy naftowej to oczywiście spekulacyjna przesada, to jednak kierunek ruchu jest zgodny z tym, co czeka ten rynek prawdopodobnie jeszcze w tym półwieczu. Bolesny koniec.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

Inwestycja w ropę

Od ponad pół roku jesteśmy świadkami wyraźnych spadków cen ropy na giełdzie. W dniu dzisiejszym kurs za jedną baryłkę Brent wynosi równo 50 USD. Jest to ponad 50% spadek względem 108 USD z lipca 2020. Spekulacje na rynku ropy stają się głównym tematem wśród inwestorów, szczególnie w ostatnich tygodniach, gdy kurs znalazł się już poniżej progu opłacalności wydobycia paliwa z łupków w USA. Długotrwały spadek poniżej 100 USD jest również zabójczy dla Rosji, która ustaliła roczny budżet Państwa przy założeniu utrzymania ceny powyżej tego progu. Nie inaczej jest na naszym kontynencie. Kraje europejskie także traktują ropę, jako duże źródło dochodów podatkowych.

Wiele czynników wskazuje na niekorzystne efekty niskiej ceny ropy dla obu mocarstw, USA i Rosji. Analitycy są zgodni w opinii o zbliżającym się wzroście wartości tego surowca, nawet do rekordowych 150 USD za baryłkę w perspektywie 2-3 lat. Czy obserwujemy potencjalną inwestycje życia, która może przynieść ogromny zysk w przypadku zakupu ropy podczas najniższych notowań tego surowca? W jaki sposób możemy samodzielnie zainwestować w surowce i zyskać na ewentualnym wzroście? O tym w dzisiejszym wpisie.

Brent vs WTI

W chwili obecnej ustalenie kursu baryłki ropy w USD jest bardzo proste, ponieważ obydwa wskaźniki, które są wykorzystywane do wyliczenia ceny tego surowca, posiadają zbliżone wartości. Różnice mieszczą się w granicach 2 USD. Nie zawsze taka sytuacja była prawdziwa. Rok temu różnica wynosiła 5 USD, dwa lata temu 12 USD. Na takie okoliczności warto rozróżniać dwa dostępne kursy:

  • West Texas Intermediate (WTI) – ropa przechowywana w stanie Oklahoma, ściągana w to miejsce z całego kontynentu USA, z Zatoki Meksykańskiej oraz z importu
  • Brent Crude Oil – ropa wydobywana na Morzu Północnym, 2% światowego wydobycia

W chwili obecnej, inwestycje europejskie korzystają głównie z wskaźnika opartego na kursie Brent Crude Oil. W tym wpisie wszystkie ceny będą odnosiły się właśnie do niego.

Progi opłacalności wydobycia

Wydobycie ropy zostało zrewolucjonizowane przez metodę pozyskiwania paliwa z łupków. W samych Stanach Zjednoczonych pozwoliło to na wyprodukowanie większej ilości ropy niż wynosił popyt w kraju. Progi opłacalności wydobycia dla poszczególnych stref i metod wynoszą (na podstawie danych opublikowanych przez Rystad Energy):

  • Bliski Wschód – 29 USD / baryłka
  • Wydobycie poza szelfem (głębokość poniżej 200m, oddalone od nabrzeża) – 43 USD / baryłka
  • Rosja, wydobycie na szelfie – 53 USD / baryłka
  • Na szelfie, pozostałe kraje – 54 USD / baryłka
  • Łupki – 62 USD / baryłka

Przy obecnym kursie tylko Bliski Wschód może jeszcze sprzedawać ropę z zyskiem, USA i Rosja znalazły się już poniżej progu opłacalności pozyskiwania tego paliwa. Nawet ostatni projekt Rosji – wydobycie ropy z szelfu Arktycznego – jest pomysłem, który zwróci się dopiero po przekroczeniu kursu 78 USD za baryłkę.

Historycznie ropa osiągała już ceny rzędu kilkunastu dolarów za baryłkę. Było to kilkadziesiąt lat temu, gdy zużycie energii na świecie było sporo niższe, a sam kurs dolara zależał w największym stopniu od obrotu waluty wewnątrz kraju. Obecnie 2/3 waluty amerykańskiej znajduje się poza granicami USA, wpływ na jej kurs jest uzależniony od nowych czynników.

W krótszym odstępie czasowym, w ostatnim dziesięcioleciu, ropa zawsze utrzymywała kurs powyżej 40 dolarów za baryłkę. Obecny spadek może sprawić, że przekroczymy również tą barierę.

Jak zainwestować w ropę?

Inwestowanie w ropę może wydawać się tematem trudnym, zarezerwowanym dla najzamożniejszych bankierów na świecie. Sam sposób przedstawiania kursów paliw w mediach sprawia, że jest przerażający i kreowany na niedostępny. W temacie surowców przewijają się szumne nazwy, duże firmy, ważne nazwiska. Nic bardziej mylnego. W ropę może zainwestować każdy, kto posiada konto w biurze maklerskim (np. to w bossa.pl, które w zeszłym roku promował blog Michała Szafrańskiego). Znając podstawy zakupów giełdowych możemy skorzystać z następujących instrumentów:

  • Akcje spółek wydobywczych
  • Kontrakty terminowe
  • Produkty strukturyzowane ETF
  • Certyfikaty

Akcje spółek wydobywczych są ryzykowną opcją, którą osobiście rezerwowałbym dla osób z dużym rozeznaniem na rynku ropy, z wiedzą dotyczącą mniejszych przedsiębiorstw, z dostępem do analiz finansowych. Na kurs akcji wpływa nie tylko cena baryłki. Ważne są również ruchy finansowe spółek, pozyskiwanie nowych odwiertów, uzyskiwanie zezwoleń na wydobycie, aspekty prawne. Na kurs wpływa mnóstwo czynników i istnieje ryzyko, że mogą pojawić się nieprzewidziane przeszkody, które uniemożliwią zysk z długoterminowej inwestycji.

Kontrakty terminowe to instrumenty, które pozwalają na zakup znacznej ilości surowca po aktualnym kursie giełdowym. Kontrakty rozliczamy w gotówce, nie otrzymujemy fizycznie zakupionej ropy. Minusem tej inwestycji jest minimalny rozmiar transakcji, który wynosi przeciętnie 1000 baryłek. Przy obecnych cenach ropy, nie zaczniemy korzystać z kontraktów na surowiec bez budżetu w wysokości 50K USD. Poza giełdą (a także poza obsługą większości biur maklerskich) dostępne są również kontrakty różnic kursowych (CFD). W ich przypadku istnieje możliwość zakupu mniejszych ilości ropy. Ze względu na występujące tu dźwignie (mnożniki zysku/straty), w zakresie od 1x do nawet 100x, istnieje ogromny potencjał zwrotu, ale także równie duże ryzyko utraty zainwestowanego kapitału. CFD są zalecanym sposobem spekulacji na surowcach dla doświadczonych inwestorów. Postaram się rozszerzyć ten temat w przyszłości, gdy sam również sprawdzę, jak działają w praktyce.

Exchange Traded Funds (ETF) to instrumenty odzwierciedlające kursy indeksów giełdowych. Kurs jest uzależniony od wszystkich spółek wchodzących w skład grupy. Na polskiej giełdzie możemy kupić np. papiery wartościowe indeksu WIG-PALIWA, gdzie część spółek zyskuje na spadku cen ropy, a część traci. Dodatkowo nie wszystkie spółki w indeksach są uzależnione od wydobycia danego surowca. Ropa to nie jedyne paliwo. Popularne są zagranicznie ETFy mocno związane z kursem baryłki WTI (np. ProShares Ultra Bloomberg Crude Oil oraz Powershares DB Oil Fund). Analiza historyczna obu funduszy zdradza, że oba reagują bardzo energicznie na duże chwilowe wzrosty i spadki cen ropy, jednak zachowują się stabilnie w przypadku długoterminowych ruchów. ETFy są dobrym instrumentem do inwestycji w surowce, dobre fundusze wymagają jednak uzależnienia cen od kursu WTI.

Certyfikaty

Ostatni opisywany dziś sposób na inwestycję w ropę jest jednocześnie najprostszym do zrealizowania. Certyfikaty są papierami wartościowymi emitowanymi przez zamknięte fundusze inwestycyjne. Podobnie jak akcje, są wystawiane na okaziciela. Zakupu dokonujemy w biurze maklerskim, prowizja wynosi przeważnie standardowe 0,38%.

Fundusz definiuje sposób inwestycji kapitału pozyskanego z certyfikatów w prospekcie dotyczącym danych papierów wartościowych. Jesteśmy przyzwyczajeni, że większość funduszy dokonuje dywersyfikacji środków i lokuje pieniądze w różnych spółkach, agresywnych i stabilnych. Nieco inną ofertę zaprezentował w 2007 roku Raiffeisen Centrobank, emitując certyfikaty typu FAKTOR, uzależnione od ceny baryłki Brent. Emitent zobowiązał się w prospekcie do inwestycji kapitału bezpośrednio w surowiec lub w derywaty powiązane z nim. Oznacza to, że poszczególne certyfikaty tego banku posiadają tak dobrane elementy składowe, aby reagować na wzrosty lub spadki wartości paliwa Brent. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na cenę jest kurs PLN/USD, ponieważ zainwestowana waluta musi zostać przeliczona na jednostkę, w której jest rozliczana ropa.

Zaletą inwestowania w certyfikaty Raiffeisena jest obecność animatora, maklera który dogląda płynności rynku, dba o dostępność możliwości kupna i sprzedaży papierów w każdym momencie. Certyfikaty są mniej popularne od akcji, mniej osób dokonuje inwestycji w te instrumenty. W ich przypadku płynność jest niezwykle ważna, aby nawet w przypadku niewielkiego zainteresowania papierami, posiadać możliwość zakupu/sprzedaży. Wadą opisywanych certyfikatów jest rozliczenie operacji wykonywanych na tych papierach dopiero dwa dni po transakcji (D+2), co oznacza, że certyfikaty nie nadają się do krótkoterminowych spekulacji. Nie ma jednak przeciwskazań, aby użyć je do długotrwałych inwestycji, jakimi są rokowania wzrostu cen ropy w okresie 2-3 lat.

Raiffeisen oferuje również certyfikaty odwrotne do kursu, tzn., jeżeli cena baryłki maleje to kurs certyfikatu rośnie. Oto jak wyglądał RCFS3OIL i jak niewyobrażalne zyski mogli zanotować inwestorzy, którzy weszli w posiadanie certyfikatów nastawionych na spadek kursu zaledwie pół roku temu:

Najbardziej interesującym certyfikatem nastawionym na inwestycję w przyszłościowy wzrost kursu ropy jest według mnie RCFL3OIL. Jest to certyfikat o dźwigni 3, co w uogólnieniu oznacza, ze zysk lub strata są mnożone trzykrotnie przed uwzględnianiem w kursie tych papierów wartościowych:

Wykresy działają na wyobraźnie, przedstawiają perspektywy ponad 10 krotnych zysków na przestrzeni miesięcy, maksymalnie kilku lat. Czy taka perspektywa jest realna i możliwa do osiągnięcia? Według wielu analityków tak, niektórzy nazywają obecną sytuację szansą na życiową inwestycję. Zachęcam, aby każdy z Was samodzielnie przeanalizował sytuację i przemyślał czy takie ulokowanie kapitału jest dla niego, zanim dokona jakichkolwiek zakupów. Jest to inwestycja długoterminowa, ryzykowna i uzależniona od sytuacji na świecie. Mimo to, może niewielka kwota nie zaszkodzi?

Dla zainteresowanych, pełna oferta certyfikatów RC jest dostępna tutaj:

Gdzie szukać informacji o spadkach/wzrostach?

Wiele serwisów ekonomicznych informuje na bieżąco o czynnikach wpływających na kursy ropy: bankier.pl, stockwatch.pl, forsal.pl oraz całe mnóstwo innych. Przewidywanie wzrostów i spadków cen ropy jest także w interesie krajowych importerów surowca, dlatego polecam m.in. blog wspierany przez grupę ORLEN, gdzie temat ropy jest poruszany w większości wpisów i zawsze są to informacje poparte świeżymi faktami. Sam odnalazłem go podczas pisania tego wpisu i polecam go na przyszłość:

Nie otrzymuję prowizji za to polecenie

UPDATE 24.01.2020:

We wpisie wspomniałem o 2-3 letnim oczekiwaniu na wzrost cen, poniżej kilka analiz z kraju i zagranicy na poparcie tej tezy. Dodaję na prośbę z komentarza, dzięki za czujność!

Analiza przeprowadzona przez Lou Powersa, wieloletniego konsultanta ds. rynku ropy. W linku poniżej znajdziecie wyczerpujący wpis z zagranicznego bloga, który jest skierowany głównie do inwestorów z rynku energetycznego:

Steve Brown z The Steam Oil Production Company Ltd. również przepowiada nagły wzrost cen w podobnym okresie. Warto doczytać do końca, Steve ukazuje jak gwałtowny będzie skok cen, jeżeli będziemy musieli czekać na reakcje kursu:

Bankier.pl niedawno publikował skrót wypowiedzi Boba Dudleya, prezesa BP, który otwarcie mówi o nawet 3 letnim okresie oczekiwania na wzrost:

Adam Czyżewski, Główny Ekonomista PKN Orlen, ze wspomnianego już bloga również prezentuje swoją analizę:

W razie potrzeby większej ilości danych dajcie znać w komentarzach, na pewno pomogę!

Otrzymasz powiadomienia o najciekawszych inwestycjach, pomysłach na oszczędzanie i sposobach na wzbudzenie motywacji do pomnażania kapitału.

Promocje bankowe rzadko traktujemy na serio, kojarzą nam się głównie z reklamami wciśniętymi masowo pomiędzy ulubione programy telewizyjne. Istnieje…

Z okazji nietypowego wydarzenia na Giełdzie Papierów Wartościowych, przygotowałem krótki wpis dotyczący spółki 11 Bit Studios. Jest to niewielkie…

41 komentarzy Skomentuj

Te certy z lewarem są dobre wyłącznie do krótkoterminowej spekulacji przy silnych trendach, do długoterminowego trzymania odpadają.

W czerwcu 2020 ropa na lokalnych szczytach sięgała $52, a cena certa RCFL3OIL 2.45 zł.
W grudniu 2020 cena ropy na lokalnych szczytach ponad $53, a cena certa już tylko 1.95 zł.
A to wszystko przy sprzyjającym, ciągle rosnącym kursie dolara który jest najdroższy od 15 lat w stosunku do złotówki.

20% wyparowało pod postacią – jak przypuszczam – opłat zaszytych w cenie certa. Lewar to lewar nie ma co się złudzić – zwykła pożyczka na kupno/sprzedaż z konkretnym procentem do spłaty tylko tutaj ładnie opakowana i dostępna w przystępnej formie.

Kupowalem te certy ok rok temu na wzrost ropa byla po ok 45-50 dol. Certy byly po ok . 5zl teraz ropa przedzial podobny a certy po ok 2zl. To jest kant moi mili podobnie bylo z certami na daxa ktore mialem przez ok 2lata ceny certow i poziom daxa sprzed 2 lat apoziom obecny certow ipoziom daxa ktory byl rowny poziomowi sprzed 2 lat to przepasc.

Zwróc uwage, ze ceny sa tez zależne od kursu dolara ale z drugiej strony chyba masz racje ze to jakis przekret. 10 czerwca przy tej samej cenie ropy i bardzo zblizonym kursie usd. Kurs rcfl3oil

2.30 zl dzis (19 sierpien)przy tej samej ceni i podobnym kursie

1.80 Ciekaw jestem jak oni ten kurs w relacji do waluty instrumentu przeliczaja. Co by nie mowic troche w tym roku jednak zarobilem od lutego do maja na rcfl3oil.

Dzięki za artykuł :). Mam krótkie pytanie: jak można zainwestować w zagraniczne ETFy wymienione przez Ciebie, tj. ProShares Ultra Bloomberg Crude Oil?
Czy można w nie zainwestować mając konto maklerskie w polskim banku np. w Bossie?
Jeżeli trzeba koniecznie otworzyć zagraniczne konto to czy możesz polecić jakiś zagraniczny dom maklerski z możliwością kupna wymienionego ETFa?

rcfl3oil spadł do mega niskich poziomów, zastanawia mnie to czemu tak słabo reaguje na wzrosty ropy ostatnio? wcześniej wartość rcfl3oil odzwierciedlała mniej więcej wartość samej ropy, gdzie kiedy ropa stała po 100$, rcfl3oil był troche wyżej, w momencie kiedy ropa stała po 60$, wartość rcfl3oil była bodajże na poziomie 15-19, w tej chwili to jest jakaś masakra, ropa stoi po 36$, a rcfl3oil raptem ma wartość 1.12, w trakcie roku jego wartość spadła o jakieś 92%. Czy masz na to jakieś realne wytłumaczenie co się dzieje na tym certyfikacie? czy jego wartość ma szanse wzrosnąć np do wartości 30-50? bo z tego co widzę jest to raczej nierealne.

jeszcze dodatkowo pytanko, o co moze chodzic z certyfikatami rcfl3oil2 oraz rcfl2oil2? W jakim celu zostaly one stworzone skoro sa rcfl3oil i rcfl2oil? Nie uwierzę że chodzi o płynność bo na pewno na starych certach jest o niebo lepsze niz na tych nowych. Czy nie chodzi przypadkiem o oskubanie klientow ktorzy posiadaja te certy i w pewnym momencie powiedzenie im sory – brak plynnosci na certyfikatach – zamykamy.

witam! Świetny blog o inwestowaniu. Kilka lat temu (chyba 2020 rok) miałem certyfikat na ropę bez dźwigni ale przygoda z nim skończyła się szybko bo płynność była kiepska i jakoś nie zaiskrzylo. Po środowym kolejnym dołku na ropie powróciłem do tematu inwestycji w ropę i dzięki Pana blogowi dowiedziałem się że są certyfikaty Raiffesena z dźwignia a to już super zabawa ale małym kapitałem bo ryzyko ogromne. Cieszy mnie praca animatora który zapewnia płynność a biorąc pod uwagę że mamy certyfikat na obie pozycje wystarczy podzielić kasę przeznaczoną na ten instrument na pół i zarabiać na ruchach w obie strony. Po co się bawić w akcje spółek z GPW skoro nie da się przewidzieć kierunku? Ropa jest bardziej przewidywalna a po tak potężnych spadkach i dojściu jej notowań do progu opłacalności wydobycia w Arabii S. ryzyko wydaje się znacznie mniejsze niż w przypadku cen na poziomie 50-60 USD/b

Nie wiem, czy to dobry pomysł. Całkiem niedawno miałem taki sam pomysł – kupić certy w 2 strony i będzie się bilansować. Skończyło się tak, że cena certów na L (RCFL3OIL) spadały równocześnie z tymi na S (RCFS3OIL), na których zrobiła się chyba jakaś bańka (stracili płynność? kilka dni po ostatnim piku pow. 1500pln/szt na RCFS3OIL wypuścili certy z dopiskiem 2 – RCFL3OIL2 oraz RCFS3OIL2). Straciłem dość sporo na tej niby bilansującej się operacji. Nie polecam takiej strategii, bo to nie działa ze względu na naturę tych certyfikatów. Świetnie wynika to z powyższego artykułu. Gdybym go przeczytał przed inwestycją i zrozumiał – nie byłbym dziś w plecy

Jest jeden problem z certyfikatami rcfl3oil i nie tylko sprawa sie tyczy tez inny certyfikatów Raiffaisen . Mianowice w momencie gwałtownych wzrostów animator wstrzymuje Certyfikaty ! tak by konsekwentnie uniemożliwić ich sprzedaż . Animator ma prawo na wstrzymanie certyfikatów na czas 10% ! to okolo 40 min ! Kilka razy mi sie to przytrafilo podczas sporych wzrostów wstrzymanie i nie mogłem ich sprzedac po najlepszym kursie .

Chciałbym poznać Pana opinię o certyfikatach takich jak ten: Trackery RCCRUAOPEN czy to jest dobry produkt do zakupy w celu zysku na odbiciu się kursu ropy? I jak na tego typu certyfikaty 1;1 wpływa różnica kursu dolara przy nabyciu i przy sprzedaży (z potencjalnym zyskiem)?

To jest również ciekawy certyfikat, dużo mniej ryzykowny od RCFL3OIL, ponieważ nie posiada dźwigni. Ma on wszystkie zalety i wady certyfikatów Raiffeisena, z tą uwagą, że kurs rośnie i maleje w tempie 1x. Jest to równie dobra inwestycja, co pozostałe certyfikaty Raiffeisena. Wpływ dolara będzie identyczny, jak w przypadku RCFL3OIL – dokładnie opisywałem to nieco niżej, w komentarzach z początku lutego, zachęcam do lektury.

Polecam również krótką ulotkę Raiffeisenu z podstawowymi informacjami. Dla każdego produktu można je znaleźć chociażby na stronie GPW.

Zbyt ryzykowne jednak – trudne do przewidzenia. W tym roku większość kapitału pójdzie u nas w stronę nieruchomości komercyjnych – akurat tutaj mamy wszystko konkretnie zaplanowane, ale będziemy również obserwowali inne typy inwestycji.

Bardzo ciekawy artykuł. Mnie również zainteresowały te certyfikaty. Mam pytanie dot. ich zakupu, są notowane na GPW, mogę je wyszukać i złożyć zlecenie zakupu na rachunku maklerskim online (przynajmniej tak mi sie wydaje). Nie mniej jednak w artykule jest napisane, że trzeba się udac do Reiffaisena i nabyć podobnie jak fundusze z dwu dniowym rozliczeniem. Czy mógłby Pan rzucić nieco światła na ta sprawę? Przepraszam, jeżeli to głupie pytanie, ale naprawdę chciałbym sie dowiedzieć

Witam,
może ja odpowiem
certyfikaty kupuje się w domu maklerskim tak jak zwykłe akcje. Ja zrobiłem to poprzez DM mBanku. Nie trzeba udawać się do Raiffaisen.

Po ostatnich spadkach warto zainwestować w ropę naftową. Podpowiadam jak zrobić to mądrze

Skoro temat drastycznego spadku cen surowca zaczął pojawiać się nawet w ogólnotematycznych mediach, to znaczy że nie mamy już właściwie innego wyboru jak zainwestować w ropę naftową wolne środki, którymi dysponujemy. A jeśli nie mamy wolnych środków, to zawsze możemy pożyczyć od rodziny, wziąć kredyt, zastawić dom lub sprzedać nerkę, a potem włożyć uzyskane pieniądze w tę właśnie inwestycję, bo bez względu na to co mówią inni – ropa naftowa wzrośnie.

Żeby zrozumieć co dzisiaj dzieje się z ropą naftową (i co będzie się z nią działo w przyszłości) trzeba sięgnąć nieco wstecz. W gruncie rzeczy okazuje się bowiem, że prognozowanie cen surowców jest dość proste, ponieważ za ich cenę odpowiadają wyłącznie dwa czynniki: popyt oraz podaż.

Wszystko zaczęło się w Ameryce, czyli co to jest boom-bust cycle

Od 1870 roku na rynku ropy naftowej występują cykle. Wygląda to zawsze tak samo. Nafciarze skuszeni gigantycznymi zyskami z roponośnego biznesu pompują tyle surowca, że na rynku szybko pojawia się nadmiar i konsumpcja nie nadąża z jego zużyciem. Kiedy podaż przewyższa popyt, ceny zaczynają spadać.

Często w początkowych latach boomu doprowadzało to do patologicznej sytuacji, w której drewniane beczki do magazynowania ropy naftowej były więcej warte niż ich zawartość. Poprzez nadmiar surowca na rynku cena ropy była tak niska, że nikomu nie opłacało się uruchamiać nowych odwiertów, bo biznes przestał być lukratywny.

Co więcej, nawet obecni wydobywcy zamykali swoje interesy i przenosili się w inne części kraju. Ustawały inwestycje w poszukiwania nowych miejsc do wydobycia. Firmy bankrutowały, wydobywano więc coraz mniej ropy. Zapasy stopniowo znikały z rynku i po jakimś czasie okazywało się, że mamy deficyt.

Ceny ropy wystrzeliwały w kosmos i tam już zostawały. Zachęcało to tym samym obecne firmy do ponownego zwiększania wydobycia, a nowych graczy do tego, żeby uruchamiać własne kompanie wydobywcze i puszczać w ruch nowe odwierty.

Uruchomienie nowych wież wiertniczych jednak zajmuje trochę czasu, tak więc zanim maszyna poszła w ruch, ceny ropy cały czas rosły i utrzymywały się na tak absurdalnych poziomach, że do branży wydobywczej nie tylko wracali dawni gracze, ale pojawiali się zupełnie nowi zwabieni wizją niebotycznych zarobków.

Jak nie trudno się domyślić, po jakimś czasie produkcja ruszała pełną parą, magazyny znowu zostały zapełnione i na rynku szybko pojawił się nadmiar ropy, sprowadzając jej ceny do coraz niższych poziomów.

Po latach szalonego pompowania branża była już tak rozrośnięta, a ceny tak nisko, że nafciarze zaczęli drapać się w głowę i kombinować, co by tu zrobić żeby podnieść ceny ropy naftowej bez konieczności zamykania biznesu. I wymyślili. Utworzyli pierwsze na świecie naftowe kartele, które umówiły się na ograniczenie poziomów wydobycia tak, żeby na rynku nie pojawiał się zbytni nadmiar surowca i żeby utrzymać cenę na przyzwoitym poziomie. Przez jakiś czas to działało.

Kiedy jednak nowi gracze widzieli, że ceny ropy od lat utrzymują się na stabilnym poziomie, sami postanowili wejść do tego biznesu spodziewając się dużych zysków. To była jednak kiepska logika, bo kiedy nowi zawodnicy, niezrzeszeni w kartelu, zaczęli otwierać swoje odwierty i pompować ropę na rynek, załamał się balans pomiędzy popytem a podażą i ceny ropy zaczęły spadać. Żadne cięcia wprowadzone przez kartel nie pomogą, jeśli na rynku są firmy, które do kartelu nie należą i nie przestrzegają ograniczeń.

Długo utrzymujące się niskie ceny ropy (poniżej kosztów produkcji) zmusiły nafciarzy do tego, żeby dogadać się z rządem i błagać o wprowadzenie odgórnych limitów wydobycia. Tego jeszcze nie było. Branża naftowa poszła do rządu i przyznała, że sama jest na tyle pazerna, że nie potrafi się powstrzymać od potężnego wydobycia i że to rząd powinien ją do tego zmusić, bo inaczej całą gospodarkę trafi szlag. Argumentacja poskutkowała. W efekcie wprowadzonych odgórnych limitów z rynku znowu zaczął znikać nadmiar ropy i ceny zaczęły wzrastać.

A potem przyszła pierwsza wojna światowa i limity zostały zdjęte. Rynek znowu zalała fala ropy naftowej.

To właśnie miałem na myśli mówiąc, że rynek ropy naftowej charakteryzuje się cyklami. Od 150 lat sytuacja z cenami wygląda dokładnie tak samo. Zwiększone wydobycie doprowadza do nadmiaru na rynku i tym samym posyła ceny ropy w dół. W pewnym momencie jednak jej wydobycie przestaje się już opłacać. Firmy wydobywcze powoli upadają, przez co z rynku znika nadmiar ropy, a ceny zaczynają rosnąć zachęcając tym samym nafciarzy do ponownego otworzenia odwiertów.

W którym momencie cyklu znajdujemy się obecnie?

Sytuacja jest, delikatnie mówiąc, skomplikowana. Po ostatnim kryzysie finansowym ceny ropy naftowej zaczęły rosnąć z poziomu 45 USD za baryłkę aż do 110 USD kilka lat później. W latach 2020 cena ropy cały czas utrzymywała się powyżej 110 USD co skłoniło teksańskich nafciarzy do zwiększenia wydobycia ropy z łupków, której koszt produkcji jest dwa razy niższy niż tej z platform wiertniczych na morzach i oceanach tego świata.

Tak więc, gdy ceny ropy przez kilka lat stabilnie utrzymywały się powyżej 100 USD, otworzono w USA setki nowych odwiertów, zainwestowano w branżę potężne pieniądze, zatrudniono masę ludzi, wyleasingowano najnowocześniejszy sprzęt, a produkcja ropy ruszyła pełną parą na niespotykaną dotąd skalę i w samych Stanach Zjednoczonych osiągnęła historyczny szczyt z lat siedemdziesiątych na poziomie 10 mln baryłek dziennie (jedna baryłka to 159 litrów).

Ten amerykański boom zbiegł się z jednoczesnym zwiększaniem produkcji przez kraje zrzeszone w OPEC. Wydobycie ropy naftowej przez kartel wzrosło z 29 mln bpd (barrels per day) w 2009 roku do 32 mln bpd w 2020 roku. Nic dziwnego, każdy chciał zarobić na wysokich cenach surowca.

Tania ropa zalała rynek. Nie trudno domyślić się co się stało potem. W 2020 roku cena ropy runęła na jeszcze większą skalę niż po wybuchu kryzysu finansowego. Notowania ropy typu Brent spadły z 115 USD pod koniec 2020 r. do 30 USD na początku 2020 roku.

Czym to poskutkowało? Tym samym czym skutkuje już od 150 lat. Wiele firm wydobywczych upadło, zbankrutowało, zamknęło odwierty, zwolniło pracowników.

Jednak tym razem spadek cen nie był na tyle długotrwały, żeby z rynku zniknął nadmiar ropy naftowej. Miało to także związek z tym, że w 2020 i 2020 roku światowa gospodarka nieco wyhamowała i generalnie zmniejszyło się zużycie surowca. Dlatego popyt po prostu nie zdążył przez tak krótki czas skonsumować już wydobytych nadmiarów, które zalegały na tankowcach i w zbiornikach na całym świecie.

W dodatku w ciągu 2020 roku cena ropy odbiła z 30 do 50 USD, co momentalnie zachęciło Teksańczyków do ponownego otworzenia odwiertów. Problem w tym, że nadmiar ropy do tego czasu nie zdążył jeszcze zniknąć z rynku. Mamy więc teraz sytuację, że od 2020 roku, odkąd ceny ropy zaczęły odbijać, nieustannie rośnie też liczba nowo otwieranych wież wiertniczych w USA, co cały czas zwiększa nadpodaż na rynku. Na pierwszy rzut oka wydaje się to bez sensu, bo skoro cena ropy jest dopiero na poziomie 50 USD i daleko jej jeszcze do 100 USD, to po co nafciarze wracają do branży tak szybko?

Odpowiedź jest prosta: bo amerykańscy wydobywcy ropy z łupków nauczyli się w międzyczasie zarabiać już przy cenach ropy na poziomie 40 USD za baryłkę.

Samotna gwiazda podbija branżę (i zbija ceny ropy)

Średni poziom ceny ropy naftowej przy której kraje OPEC zaczynają cokolwiek zarabiać na jej wydobyciu to 60 USD za baryłkę. Dla drogich w utrzymaniu i nieefektywnych offshorowych platform wiertniczych ten poziom zaczyna się od 70 USD wzwyż. Jednak amerykańska branża łupkowa, dzięki postępowi w technologii i temu, że nauczyła się ograniczać koszty, potrafi być rentowna już przy cenie ropy na średnim poziomie 40 USD, a niektóre firmy nawet 30 USD za baryłkę!

Dlatego cena na poziomie 50 USD jest aż nadto wystarczająca, aby amerykańskie firmy na nowo otworzyły swoje odwierty i zaczęły wydobywać ropę, zarabiając przy tym przyzwoite pieniądze.

Ma to sens. Ale w takim razie może się wydawać, że zupełnie bez sensu jest za to dzisiaj inwestować w ropę i liczyć na jej wzrost, skoro nafciarzom z USA wystarczy 40 USD, żeby prowadzić biznes i z każdym dniem otwierać nowe wieże. Zwłaszcza, że na świecie w zbiornikach i w magazynach w dalszym ciągu znajduje się rekordowy poziom zapasów. Dlaczego więc ceny miałyby dalej rosnąć?

Z wielu powodów. Ale główny jest taki, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do danych pochodzących z Ameryki i za bardzo ignoruje dane z innych krajów. Wynika to z wielu czynników, chociażby z takich, że dane z USA są po prostu najłatwiej dostępne i najbardziej rzetelne. Wiele krajów w ogóle nawet nie publikuje informacji o swoich zapasach czy zużyciu.

Świat nie kręci się wokół USA (OPEC wchodzi na scenę)

Tak czy inaczej, ropa wydobywana z USA przekracza właśnie 9 mln bpd. Jest to naprawdę rekordowy poziom (od 45 lat nie było takiego wydobycia), ale jest to poziom rekordowy wyłącznie jak na USA.

Całkowite wydobycie na świecie wynosi bowiem jakieś 89 mln bpd. Z tego za 32 mln odpowiadają kraje zrzeszone w kartelu OPEC, który – jak ostatnio udowodnił – potrafi być dość jednomyślny w kreowaniu rynku. Tak więc teoretycznie OPEC ma trzy razy większy wpływ na ceny niż amerykańska branża łupkowa.

40 USD czy nawet 50 USD za baryłkę to zbyt niska cena dla krajów OPEC, żeby ich produkcja była opłacalna. Kartel potrzebuje ropy na poziomie przynamniej 55-60 USD, żeby wiązać koniec z końcem. Nie zapominajmy, że na ropie opiera się wiele gospodarek, od Arabii Saudyjskiej, przez Rosję i Nigerię, po Wenezuelę. Tak więc kraje OPEC powinny zrobić wszystko, żeby ograniczyć poziom produkcji, który spowoduje znikanie ze zbiorników już wyprodukowanej ropy, przez co z kolei pojawi się deficyt i ceny wzrosną.

I to mniej więcej częściowo już się zresztą stało w listopadzie 2020 roku. OPEC przyciął wydobycie o 1,2 mln bpd. Świetne posunięcie. Cena ropy momentalnie skoczyła z 45 do 55 USD za baryłkę.

Zapasy z rynku po takim ograniczeniu wydobycia powinny więc stopniowo znikać, prawda? Niestety nieprawda. Mamy maj 2020 roku i cena ropy znowu znajduje się poniżej 50 USD, a zapasy są na rekordowym poziomie. Jak to możliwe?

Kiedy OPEC wprowadził obietnicę cięcia wydobycia, na fali tej obietnicy i wizji redukcji zapasów cena ropy rzeczywiście skoczyła o 10 USD. To tylko jeszcze bardziej zachęciło amerykańskich nafciarzy do ponownego otworzenia swoich odwiertów i do zwiększenia produkcji ropy z łupków. Szybko więc okazało się, że lukę, która powstaje po przycięciu wydobycia przez OPEC, momentalnie wypełnia zwiększona produkcja ropy amerykańskiej. Ale to tylko jeden powód.

Drugi jest taki, że OPEC próbował przechytrzyć rynek, tylko mu nie wyszło. Wykres na dole pokazuje wydobycie ropy przez kartel w ostatnich latach. Zwraca uwagę zwłaszcza bardzo duży skok tego wydobycia w drugiej połowie 2020 roku. O co tu chodzi? Skoro OPEC wiedział, że na rynku i tak panuje nadmiar, to po co zwiększał tak drastycznie wydobycie na tych kilka miesięcy?

No cóż. Kartel już wcześniej wiedział, że w listopadzie wprowadzi limity wydobycia. Dlatego najpierw na parę miesięcy przed listopadem zwiększył poziom wydobycia z 32 do 33,5 mln bpd, a potem wprowadził cięcia wydobycia w wysokości… 1,2 mln bpd. W efekcie poziom wydobycia został generalnie na tym samym poziomie, na jakim był kilka miesięcy wcześniej, a cięcia o 1,2 mln bpd okazały się zabiegiem bardziej marketingowym niż rzeczywistym ograniczeniem produkcji.

W dodatku zwiększenie wydobycia w tych kilku miesiącach przed listopadem spowodowało tylko tyle, że ropa zalała rynki i zapełniła wszystkie możliwe magazyny i krążące po morzach tankowce. Dlatego dzisiaj opróżnianie tych magazynów idzie tak wolno, mimo wprowadzonych limitów wydobycia.

Co przekonuje, żeby zainwestować w ropę naftową?

W ostatnim miesiącu okazało się, że zapasy w USA zaczynają w końcu spadać. Potrzeba było na to pół roku, ale wydaje się, że coś w końcu drgnęło. To po pierwsze.

Po drugie, 25 maja OPEC prawdopodobnie przedłuży ograniczenie wydobycia do końca tego roku, bo sam widzi, że jego sztuczka z listopada nie przyniosła żadnych efektów (ropa ostatnio spadła do 45 USD). Limity wprowadzone w listopadzie wygasają bowiem już w czerwcu, więc ich wydłużenie jest niezbędne, żeby utrzymać tendencję zmniejszania zapasów.

W dodatku kilka osób (w tym ja) podejrzewa, że OPEC nie tylko przedłuży cięcia, ale – widząc, że odnoszą mały skutek – także zwiększy poziom redukcji do okolic 1,8 mln bpd. Było by to racjonalne posunięcie biorąc pod uwagę rosnące wydobycie z USA, które zapełnia lukę po cięciach OPEC.

No ale z drugiej strony nie można też za bardzo demonizować amerykańskich łupków, bo wydobycie z USA znajduje się ledwie na poziomie 9 mln bpd, a kraje OPEC mają siłę 32 mln bpd. Do tego dochodzą takie mocarstwa jak Rosja, które co prawda nie są zrzeszone w OPEC, ale także zgadzają się na cięcia. Sama Rosja wydobywa ponad 10 mln bpd, czyli więcej niż USA.

Tak więc ewentualne przedłużenie/zwiększenie limitów wydobycia na spotkaniu kartelu 25 maja powinno sprawić, że w dłuższej perspektywie zapasy zaczną znikać z rynku i ceny ropy skoczą do góry.

Podniesienie limitów wydobycia wydało mi się nadzwyczaj realne po przeczytaniu kwietniowego raportu OPEC z sytuacji na rynku ropy naftowej. OPEC pisał w nim, że prognozuje zapotrzebowanie na ropę w 2020 na poziomie 96 mln bpd, natomiast szacowana produkcja wyniesie tylko 90 mln bpd (i to już przy wliczonym rozwoju branży łupkowej).

Tymczasem rzeczywista produkcja w marcu wyniosła 95,8 mln bpd. Skąd w takim razie w kwietniowym raporcie znalazła się średnia prognoza wydobycia na poziomie 90 mln bpd do końca 2020 roku? Wygląda na to, że OPEC już teraz wie, że pod koniec maja rozciągnie w czasie lub zwiększy limity (albo jedno i drugie) nałożone na poziomy własnego wydobycia.

W takim przypadku nadmiary ropy z magazynów powinny zacząć znikać coraz dynamiczniej. Zwłaszcza, że trik jaki OPEC zrobił przed listopadem tym razem nie przejdzie, dlatego, że z bieżących danych widać, iż skuteczność cięć jest realnie wprowadzana i przestrzegana przez kraje. Żaden ze znaczących graczy nie przekracza limitów, do których się zobowiązał. Tak więc kolejne ewentualne cięcia spowodują rzeczywiste zmniejszanie zapasów.

Nadmiar ropy naftowej będzie powoli znikał z rynku

Światowe zapotrzebowanie na ropę ma się całkiem dobrze, pomimo tego, że w początkowych miesiącach 2020 roku wydaje się niższe niż dotychczas. Ale w początkowych miesiącach zapotrzebowanie zawsze jest niższe. Zużycie zaczyna wyraźnie rosnąć dopiero od czerwca, kiedy Bliski Wschód uruchamia swoje klimatyzatory, a Amerykanie wyjeżdżają na wakacje.

W dodatku gospodarka się rozwija. Cały czas następują delikatne rewizje wzrostu GDP w górę dla poszczególnych krajów. USA i Chiny planują bardzo dużo inwestycji w infrastrukturę. Rozwój wymaga ropy.

Rafinerie w Stanach Zjednoczonych pracują od maja pełną parą przed letnim sezonem samochodowym. Ze zbiorników wysysana jest ropa naftowa, którą rafinerie zamieniają w benzynę. Efekty tego zużycia będzie widać w trzecim i czwartym kwartale.

Jednak to tylko Ameryka i nawet jeśli w USA dopiero w marcu po raz pierwszy odnotowano spadek zapasów ropy naftowej, to taki spadek zauważany już był od początku roku w większości pozostałych krajów OECD, ale i poza nimi.

Z innych dużych gospodarek także płyną solidne sygnały, które powinny mieć przełożenie na większe zużycie ropy naftowej i jej pochodnych. W Chinach sprzedaż samochodów skoczyła średnio o ponad 10% w pierwszych miesiącach 2020 r., a to ciągle transport odpowiada za największą część zużycia surowca. Wzrost o 10% wydaje się mizerny dopóki nie uświadomimy sobie, że Chińczycy produkują więcej samochód rocznie niż USA, Japonia i Niemcy razem wzięci! A potencjał rynku ciągle jest ogromny, bo w Chinach tylko 200 na 1000 mieszkańców ma własne auto (w USA jest to 800, w Niemczech 600 osób). Sprzedaż samochodów wzrasta także w innych miejscach, np. w Europie, która chyba rusza się powoli z marazmu.

Kiedy więc OPEC przytnie wydobycie, a cały świat w tym czasie wsiądzie w samochody i wyjedzie na wakacje, to w trzecim i w czwartym kwartale 2020 roku powinno się okazać, że z magazynów zniknęła całkiem pokaźna ilość surowca.

Ale co z tymi łupkami?

Wspominałem, że niektórzy producenci nauczyli się być rentowni przy cenach ropy 30 USD. To prawda, ale to dotyczy tylko niektórych firm z USA. Większość „amerykanów” jest jednak rentowna dopiero od 40 USD w górę, a więc ci, którzy potrafią wydobywać przy 30 USD odpowiadają za nie więcej niż 2 mln bpd, czyli za jakieś 2% światowego zapotrzebowania. Łupkowa nisza może co prawda wypełnić lukę po kartelowych cięciach o 1,2 mln bpd, ale nie będzie w stanie wypełnić całego światowego zapotrzebowania, jeśli upadną firmy, których wydobycie staje się opłacalne od 60 USD w górę.

I tu dochodzimy do meritum. Ropa póki co po prostu nie może utrzymać się dłuższy czas przy cenach 45 USD, ponieważ to prędzej czy później doprowadzi do zamknięcia odwiertów offshorowych (w pierwszej kolejności), których rentowność zaczyna się przy 70 USD za baryłkę.

Ewentualne zamrożenie produkcji przez część dostawców zmniejszy ogólny poziom wydobycia, który na 2020 i tak jest już mniejszy niż zapotrzebowanie (obecnie 95 vs 96 i planowane 90 vs 96 mln bpd). To z kolei doprowadzi do szybszego zmniejszania się zapasów, co zasieje lekką panikę i uruchomi większy popyt na kontrakty terminowe. A to z kolei wywinduje ceny surowca.

I wątpię żeby tym razem było inaczej, bo z takimi właśnie cyklami mamy do czynienia już od 150 lat. Niektórzy mówią, że poprzez niskie koszty wydobycia łupki zastąpią tradycyjne formy wydobycia i ceny ropy naftowej będą utrzymywały się w granicach 20-40 USD. Tak, to prawda. Tylko jeszcze nie teraz. Taka sytuacja nastąpi prędzej czy później, może za 5, za 10, za 15 lat. Ale jeszcze nie teraz.

Nie zapominajmy, że obecnie wydobycie ropy z łupków to ledwie 10% całego wydobycia ropy na świecie! Ten biznes jest skalowalny, to fakt, ale w przemyśle naftowym nic nie dzieje się z dnia na dzień. Uruchomienie nowych odwiertów to przede wszystkim ogromne inwestycje w poszukiwania pokładów ropy, w wykupienie działek, w zdobycie pozwoleń, w zainstalowanie całej infrastruktury, w zatrudnienie, przesiedlenie i przeszkolenie pracowników i tak dalej. Na to wszystko potrzeba czasu.

W dodatku próg rentowności przy 30-40 USD jest lekko dyskusyjny, dlatego że został wyliczony w czasach prawie zerowych stóp procentowych i w momencie, kiedy branża krwawiła i cięła wszystkie możliwe koszty, jakie można było ciąć. W normalnych warunkach tak mocne ograniczenie kosztów nie jest możliwe do utrzymania na dłuższą metę.

Już teraz firmy dostarczające sprzęt czy materiały producentom z łupków zapowiadają, że w 2020 roku będą musiały podnieść im ceny o jakieś 20%. Tak więc sam koszt materiałów i maszyn dla teksańskich nafciarzy wzrośnie już w tym roku o jedną piątą, co sprawi że wydobycie będzie rentowne na poziomie nie 40, ale 48 USD za baryłkę.

OK, stop. Ja o ropie mogę tak jeszcze długo opowiadać, ale przejdźmy w końcu do rzeczy.

Jak zainwestować w ropę naftową i jak zrobić to mądrze

Zainwestować w ropę naftową można na wiele sposobów. Ja proponuję akurat zakład mieszany, w którym znajdą się firmy zapewniające i serwisujące sprzęt do wydobycia dla wytwórców ropy z łupków oraz firmy dostarczające materiały potrzebne do produkcji surowca, a także sama ropa naftowa.

Pierwszą kategorię załatwi nam ETF o nazwie SPDR S&P Oil & Gas Equipment & Services (NYSE: XES). Branża łupkowa się rozwija i to jest fakt niezaprzeczalny. Dzieje się to póki co bez względu na krótkoterminowe wahania ceny ropy naftowej. Żeby sektor się rozwijał i żeby wydobycie szło pełną parą, to nafciarze potrzebują zaawansowanego sprzętu. Popyt napędza podaż. Producenci i serwisanci takiego sprzętu znajdują się właśnie w ETF-ie o symbolu XES.

Druga kategoria to producenci piasku używanego w ogromnych ilościach przy wydobyciu ropy z łupków. Dwie ciekawe firmy, które go dostarczają to Silica Holdings (NYSE: SLCA) i Hi-Crush Partners (NYSE: HCLP).

Nie będę się rozpisywał o fundamentach, bo to sobie możecie sami sprawdzić. Powiem tylko, że prognozowany wzrost przychodów tych firm na najbliższe lata mieści się w przedziale 300-500% i jeśli do 2020 roku kurs akcji wzrośnie o 100%, to nawet wtedy spowoduje to zmniejszenie się wskaźnika P/E o połowę w stosunku do tego co jest dzisiaj. Tak więc prognozowany przeze mnie zysk z tej inwestycji to minimum 100% w ciągu dwóch lat.

Trzeci pomysł to po prostu certyfikaty na ropę naftową lub ETF-y. Minusem jest tu natomiast contango i inne opłaty za zarządzanie, które zjedzą część zysków.

Nie polecam instrumentów lewarowanych, które mają dzienny reset dźwigni, bo ropa jest bardzo zmienna i kurs może jeszcze spaść dużo niżej zanim odbije, tym samym wymazując nam całą zainwestowaną gotówkę.

Dlaczego nie zainwestować bezpośrednio w ropę naftową?

Po ostatnich spadkach inwestycja w cały ten sektor wydaje się szalenie atrakcyjna cenowo, ale moim zdaniem to firmy związane z łupkami mają największy potencjał na wzrosty. Nawet jak ropa będzie spadała jeszcze w ciągu kilku kolejnych dni/tygodni, to nie sprawi, że firmy łupkowe nagle przestaną się rozwijać i otwierać nowe wieże.

Firmy, które dostarczają piasek do wydobycia, będą zarabiały dokładnie takie same pieniądze nawet wtedy, gdy cena ropy spadnie do 40 USD. Jeśli do wydobycia baryłki ropy potrzeba zużyć piasku za 5 USD, to bez względu na to ile aktualnie na rynku kosztuje ropa naftowa, firma produkująca piasek dostanie swoje 5 USD od baryłki. Stąd mój pomysł, żeby relatywnie mało pieniędzy włożyć w samą ropę, a więcej w firmy związane pośrednio z wydobyciem, które mocniej skorzystają nie tyle na wyższych cenach ropy, co na rozwoju branży łupkowej.

Mimo wszystko są to jednak instrumenty skorelowane, dlatego nie ma co przesadzać z ich udziałem w całości portfela. U mnie w tym momencie cała branża odpowiada za jakieś 20% portfolio, jeśli chodzi o ryzyko, które te papiery generują, co na moje standardy jest i tak już ogromną pozycją.

Gdyby jednak jakimś cudem cena ropy Brent poleciała jeszcze niżej niż 45 USD, to zamierzam zwiększyć swoją ekspozycję na ten sektor do 30%.

A gdyby spadła poniżej 40 USD, to dzwonię do znajomego Hindusa i umawiam się na wycięcie nerki.

PS. Dobrym rozwiązaniem przy wchodzeniu teraz na rynek jest od razu zabezpieczenie się na opcjach na wypadek dalszych krótkoterminowych spadków. Jeśli na przykład kupujecie 300 akcji HCLP przy cenie 13,30 USD, to kupcie od razu trzy PUT-y z terminem na lipiec albo sierpień i z ceną wykonania 13 USD. W ten sposób w całej transakcji zaryzykujecie wyłącznie 30 centów na akcję, czyli łącznie 90 dolarów plus koszt zakupu opcji.

Najlepsi brokerzy opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Opcje binarne dla początkujących

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: